Angielski w domu.

Jak zmienić obowiązek w przyjemność?

 

Dla wielu nauka angielskiego w domu to nie lada wyzwanie. Nikt Cię nie pilnuje i nie zadaje zadań, nie odpytuje z postępów w nauce. Nie masz z kim prowadzić naturalnych konwersacji, tylko czytasz gramatyczne regułki.

Wiedziałam, że jeżeli noworoczne postanowienia, które sobie wyznaczam kończą się wielką klęską, muszę w końcu zmienić swój sposób myślenia. Jak mówił Einstein „szaleństwem byłoby przypuszczać, że robiąc ciągle to samo otrzymasz inny wynik”. I chociaż z tego co wiem w fizyce kwantowej nie zawsze tak musi być, na pewno jest tak w przypadku nauki języka angielskiego. Czasem potrzeba nam tylko jednego elementu, by wszystko nabrało zgoła innego tempa.

Moim celem była kompleksowa zmiana podejścia do nauki angielskiego. Nauka języka angielskiego w domu miała stać się przyjemnym nawykiem, a nie przykrym obowiązkiem. Postanowiłam, że najpierw skupię się na poszukiwaniu metody nauki, która pozwoli mi zdobywać wiedzę w sposób bezinwazyjny i bezstresowy. Widziałam, że najważniejsze dla mnie jest to, by regularnie rozmawiać i cieszyć się nauką!

artikle-a-an-the-Znajomi mówili mi: musisz rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. Nie ważne, jeśli czasem zapomnisz o jakichś wyszukanych słówkach czy skomplikowanych czasach. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora.  W końcu moim celem jest mówić o angielsku, a nie wykładać gramatykę teoretyczną!

W tym miejscu pojawiły się pierwsze znaki zapytania. Jak mam rozmawiać skoro wyniosłam ze szkoły blokadę? No i z kim mam rozmawiać? O czym?

Zawsze znajdzie się jakaś wymówka! Jednak temat z każdym rokiem coraz mocniej mi doskwierał. Wiedziałam, że muszę coś w końcu wymyślić. Angielski nie nauczy się sam!

Poszukałam na forach, popytałam też znajomych. Przeprowadziłam krótkie rozeznanie. Finalnie zdecydowałam się na naukę z profesjonalnym kursem angielskiego online.

Oczywiście miałam sporo obaw głównie o czas, wydane pieniądze i motywację do regularnej nauki. Wiadomo, już nie raz mój zapał zagonił mnie w czarny róg. 

Po sprawdzeniu darmowych ofert, postanowiłam spróbować tych płatnych. Niestety za jakość trzeba płacić. A angielski to ważna rzecz. Niektóre z internetowych kursów, mają możliwość uczestniczenia w darmowym okresie próbnym. Zanim wykupiłam stały dostęp, sprawdziłam czy wybrana metoda jest odpowiednia także dla tak opornych przypadków jak ja.

 

Jak w gąszczu ofert wybrać dobry kurs angielskiego online?

 

W sieci znaleźć można mnóstwo różnych propozycji. Lepszych i gorszych, tańszych i droższych. Do tematu podeszłam bardzo rzetelnie i metodycznie. Na spokojnie przeanalizowałam kryteria dotyczące wyboru najlepszej jak dla mnie metody.

Stworzyłam listę kursów, które przyciągnęły moją uwagę. Spisałam sobie na kartce na czym mi zależy:

 

speak-online– Darmowy okres próbny

– Przystępna cena

– Kurs ma uczyć mówić po angielsku

 

Chciałam nauczyć się płynnie posługiwać językiem za granicą, podczas wakacji, od czasu do czasu w pracy – w końcu wszystkie statystyki pokazują, że ludzie znający angielski więcej zarabiają!

Niestety z gorącą chęcią nauki nieustannie rywalizowała moja zimna blokada mówienia. Znajomi polecali mi korepetycje prowadzone przez Skype’a. Nie było to jednak coś dla mnie. Przede wszystkim, metoda ta nie należy do najtańszych. Po drugie trzeba dopasować się godzinami z lektorem, co przy moim napiętym trybie życia nie jest takie łatwe. Po trzecie kosztowałoby mnie to zbyt wiele stresu. Co na to poradzę, że po prostu się wstydzę!

 

Idealny kurs angielskiego online dla ludzi z blokadą mówienia

Po dogłębnym przeglądzie ofert w sieci natrafiłam w końcu na idealne dla mnie miejsce — kurs  angielskiego online Speakingo. Myślę, że na dzień dzisiejszy w internecie nie ma lepszego rozwiązania dla ludzi, którzy boją się mówić po angielsku. Dlaczego tak myślę?

Kurs angielskiego ze Speakingo polega na prowadzeniu rozmów pełnymi zdaniami z komputerem (lub nawet telefonem). Odpowiadasz na pytania zadane głosem rodzonego Anglika, a komputer rozumie, czy udzieliliśmy dobrej odpowiedzi. Gramatyki i słówek uczymy się w trakcie rozmowy, naturalnie jak dziecko uczące się ojczystej mowy.



Gdy tylko trafiłam na stronę www tej metody, od razu pomyślałam „to jest to”. Tu poczuję się swobodnie. Mogę gadać, gadać i gadać. Nie muszę przejmować się swoimi zahamowaniami przed mówieniem po angielsku – w końcu rozmawiam z komputerem!

Już po kilku lekcjach poczułam się dużo pewniej. Po kilkudziesięciu zrobiłam kolejny krok i zaczęłam rozmawiać nie tylko z komputerem, ale również ze znajomymi. Byli zaskoczeni i bardzo ich to ucieszyło. Od dawna namawiali mnie na naukę języka angielskiego poprzez takie luźne rozmowy.

Nie stresują mnie już wyjazdy za granicę, nie muszę podróżować z drogim biurem podróży. Bez problemu mogę dogadać się z ludźmi zza granicy. Co ważne, moi przełożeni również zauważyli poważną zmianę. Gdy odbieram telefon od zagranicznych klientów bez problemu potrafię się z nimi dogadać. Po prostu mówię zamiast zastanawiać się nad gramatycznymi regułkami! Czasem nawet zaczynam z nimi żartować korzystając z wyuczonych na kursie zdań.

Zalet oczywiście mogłabym wymienić dużo więcej. Ale najbardziej dumna jestem z tego, że w końcu udało mi się pokonać swoje słabości!

 

Jakie cechy kursu angielskiego online Speakingo wpłynęły na to, że zostałam z nim na dłużej?

 

motywacja-do-nauki-jezyka-angielskiego-speakingoNie tylko możliwość swobodnego „rozgadania” sprawiła, że z takim zapałem polecam angielski online ze Speakingo, jako doskonałe narzędzie nauki angielskiego w domu. Kurs pod wieloma względami jest oryginalny i nietypowy na tle swojej konkurencji.

Po pierwsze jest bardzo obszerny. Wiem, za co płacę. Dostęp wykupujemy na taki czas, jaki nam odpowiada. Jeżeli chcemy „przelecieć” wszystkie lekcje w dwa miesiące — nie ma problemu. Jeżeli dajemy sobie na to rok czy dwa, materiału też na pewno wystarczy. W końcu w nauce języka podstawą są powtórzenia. Wykupujemy tyle czasu, ile sami potrzebujemy. Nie jesteśmy do niczego zobowiązani żadnym cyrografem, w każdej chwili możemy zrezygnować z kursu.

Bardzo ważne jest też dla mnie to, o czym są te rozmówki angielsko-polskie. Kurs angielskiego online Speakingo bazuje na starannie dobranych, dwóch tysiącach najważniejszych i najpopularniejszych angielskich słowach. Metodycy twierdzą, że ich znajomość wystarcza, by zrozumieć aż 90% wszystkich konwersacji w tym języku! Zdania są lekkie, naturalne i ciekawe, obfitują w żarty i powiedzenia. Wypełnione są jednak pełnym programem gramatyki. Dzięki temu, w trakcie rozmowy, wchłaniamy najważniejsze zasady, wcale się nad tym nie zastanawiając.

Kurs dopasowany jest do osób władających językiem angielskim na wszystkich poziomach, chociaż prawdopodobnie najbardziej przypadnie do gustu tym początkującym. Co ciekawe, nie tylko dobieramy swój poziom zaawansowania, ale regulujemy też dokładność rozpoznawania mowy. Jeśli chcemy, z czasem możemy więcej uwagi poświęcić na wymowę i akcent.

 

Nic na siłę

 

Speakingo-kwadratJeśli borykacie się z podobnymi problemami co ja, lecz mimo to chcecie płynnie rozmawiać po angielsku — zajrzyjcie na stronę kursu. Rejestracja trwa kilka sekund, szczególnie jeśli rejestrujesz się przez Facebooka. Najlepiej na własnej skórze przekonać się, jak łatwo można podciągnąć swoje umiejętności językowe. A wszystko to bez konieczności wychodzenia z domu. Można uczyć się nawet w środku nocy w piżamie, siedem dni w tygodniu.

Gdy uda nam się znaleźć odpowiednią metodę nauki angielskiego, obowiązek staje się przyjemnością. Chodzi o to, żeby dostosować formę nauki do swoich wewnętrznych potrzeb. Nie warto działać w tej kwestii wbrew sobie – to wtedy najszybciej można się zniechęcić.

Dla mnie taka metodą jest to zdecydowanie kurs angielskiego online Speakingo. Przekonaj się sam lub sama na www.speakingo.pl

 

Katarzyna „Katsin” Majewska

Treść była ciekawa? Podziel się:
FacebookGoogle+EmailPrintLinkedIn